Pielęgnacja skóry jesienią – ciało.

 

 

Lato to cudowny czas pełen słońca. My z urlopu wracamy wypoczęci i pełni energii, niestety nasza skóra ma się znacznie gorzej. Przesuszenie, podrażnienia, popękane naczynka, czy mało estetyczne przebarwienia to pamiątki, które z pewnością nie zdobią skóry tak, jak letnia opalenizna. Jeśli odkryłaś je na swojej skórze, głowa do góry! Wystarczy dobrze zaplanowana domowa pielęgnacja, aby pomóc naszej skórze wrócić do dobrej kondycji.

złuszczanie

Z pewnością chciałabyś zatrzymać złocistą opaleniznę jak najdłużej, jednak unikanie peelingu, to zdecydowanie zły pomysł. Promieniowanie słoneczne sprawia, że nawilżenie skóry znacznie się zmniejsza, co powoduje osłabienie struktury elastyno kolagenowej. Właśnie dlatego opalenizna wygląda pięknie tylko przez kilka dni, potem naskórek zaczyna się złuszczać, a skóra nabiera szarego odcienia. To znak, że trzeba zacząć działać!

Peeling doskonale oczyści skórę i przygotuje ją na przyjęcie substancji odżywczych. Warto wybrać taki, który oprócz składników złuszczających, ma w swoim składzie oleje o głęboko penetrujących i nawilżających właściwościach, jak np. olej z dzikiej róży, który dodatkowo pobudzi metabolizm kolagenu oraz regenerację tkanki łącznej i ochroni przed działaniem wolnych rodników. Takie właściwości ma Peeling cukrowo solny róża-wanilia – dzięki zawartości różowej glinki, bogaty w krzem, żelazo, mangan, potas oraz tytan, które ukoją podrażnienia oraz uszczelnią drobne naczynia krwionośne, zapobiegając ich pękaniu.

 

nawilżanie/odżywianie

Przesuszonej skórze potrzebne jest dodatkowe nawilżenie, które ją ukoi. Najskuteczniejsze balsamy to te, które zawierają w sobie olej migdałowy, masło shea czy wyciąg z aloesu – idealne będzie gęste, głęboko penetrujące masło do ciała o działaniu odżywczym, ujędrniającym i nawilżającym AFTER SUN, które natychmiast poprawi elastyczność skóry a polifenole zawarte w maśle kakaowym, które jest jednym z głównych składników, zahamują procesy zapalne i zmniejszą ilość uszkodzeń. Najlepiej wklepywać je zaraz po kąpieli, gdy skóra jest rozgrzana, wtedy substancje odżywcze wchłaniają się znacznie szybciej.

Odpowiednie nawilżenie nie tylko poprawi kondycję skóry, ale też sprawi, że opalenizna utrzyma się dłużej!

 

 

Cała prawda w kropli potu.

Pocisz się? I bardzo dobrze! Oznacza to, że Twój organizm działa prawidłowo.

Natura nie na darmo wymyśliła pocenie się – jest ono niezbędne dla życia, reguluje temperaturę organizmu, pozwala pozbyć się toksyn i utrzymuje nawilżenie skóry. Na potwierdzenie można by przytoczyć wiele naukowych faktów, ale w sumie sprawa jest prosta: gdyby człowiek nie wydzielał potu, nie byłby w stanie podjąć nawet najmniejszego wysiłku, a jego ciało natychmiast pokryłyby zmarszczki… Tego zdecydowanie nie chcemy! Jednak brzydki zapach, nawet w imię zdrowia, nie jest pożądany, więc codziennie każdy z nas robi wszystko, żeby go uniknąć, stając oko w oko z dylematem: zapobiegać, czy maskować? A może jest jakieś inne, lepsze rozwiązanie?

 

antyperspiranty/ blokery

To strategia osób, które o dreszcze przyprawia pojawienie się nawet  najmniejszej kropli potu. Zadaniem tych kosmetyków jest bezwzględne zahamowanie ujść gruczołów potowych poprzez ich obkurczenie i przyblokowanie. Zazwyczaj bazują one na związkach soli glinu, czyli inaczej popularnego aluminium,  które zdobywa coraz większą rzeszę przeciwników. Dlaczego? Przecież w każdej drogerii znajdziemy regały z tym specyfikiem!
Pomyślmy zdroworozsądkowo…
Kosmetyk nanoszony pod pachami i w okolicy piersi, który działa jak korek przez wiele godzin po prostu nie może być zdrowy, a sytuacji na pewno nie poprawiają mikrootarcia i maleńkie skaleczenia, które powstają podczas depilacji.
Poza oczywistymi następstwami, takimi jak hamowanie termoregulacji i możliwości wydzielania toksyn, sole glinu podejrzewa się również o zwiększone prawdopodobieństwo zachorowania złośliwe nowotwory piersi. Obecność soli aluminium stwierdzono w wycinkach rakowych człowieka, co może wskazywać, że biorą one udział w procesie tworzenia się komórek rakowych. Co więcej, aluminium jest metalem neurotoksycznym – narusza barierę krążenia krwi między całym ciałem człowieka, a jego mózgiem, co oznacza zwiększoną ilość krwi wpływającej do mózgu, a w efekcie nie tylko chorobę Alzheimera, ale wiele chorób neurologicznych, w tym demencję, autyzm i chorobę Parkinsona. Wprowadzone do organizmu ludzkiego wkomponowuje się w łańcuch DNA na stałe i już nigdy stamtąd nie znika, ponieważ człowiek nie ma zdolności do wydalania tego związku, a więc skutki stosowania aluminium w kosmetykach mogą być nieodwracalne.

 

ałun
Coraz modniejszą i „zdrową” alternatywą tradycyjnych antyperspiratów stał się ałun – tajemniczy minerał naturalnie zwalczający pot. Jednak jest on zdrowszy tylko pozoru, ponieważ ałun to nic innego jak siarczan glinu! To dość przykra niespodzianka, szczególnie dla tych z nas, które zamiast po antyperspirant zawierający aluminium, sięgają po kryształ… zawierający aluminium.
Producenci tych kosmetyków bronią się tłumacząc, że siarczan glinu ma o wiele wyższy ciężar cząsteczkowy niż popularny chlorowodorotlenek glinu, dlatego nie jest on wchłaniany przez naszą skórę. Niestety, to kolejny mit, gdyż siarczany nadspodziewanie dobrze rozpuszczają się w wodzie, a przecież pot w 98% składa się z wody. Ałun pod wpływem potu rozpada się jeszcze szybciej, co powoduje, że glin zostaje wchłonięty przez skórę w swojej czystej postaci.
Istnieją również rodzaje ałunów, w których szkodliwy atom glinu zastępują atomy innych metali – żelazo, gal… Problem w tym, że aby kryształ ałunu miał właściwości dezodorujące, MUSI zawierać aluminium. Po raz kolejny możemy się przekonać, że niestety nie wszystko złoto, co się świeci…

 

dezodoranty
W kontekście tych informacji, lepszym rozwiązaniem wydaje się być korzystanie z dezodorantów. Te działają w nieco inny sposób – nie zmniejszają ilości wydzielanego potu, lecz hamują rozwój bakterii i drobnoustrojów, które są przyczyną powstawania brzydkiego zapachu. Dodatkowo zawierają substancje zapachowe, które mają go maskować. Niestety ich skuteczność jest zdecydowanie mniejsza a naszpikowanie sztucznymi aromatami oraz chemicznymi konserwantami również nie sprzyja naszemu zdrowiu.

 

Czy w związku z tym jesteśmy skazani na wybór mniejszego zła?
Niekoniecznie. Istnieją całkowicie naturalne sposoby walki z potem, które nie tylko zapewnią świeżość i komfort przez cały dzień, ale przede wszystkim zadbają o wymierne zdrowie naszej skóry.
Wystarczy zadbać o to, żeby bakterie nie rozwijały się i w efekcie nie powodowały brzydkiego zapachu – są na to proste sposoby. Substancje takie jak: wodorowęglan sodu (zwykła soda oczyszczona, używana do pieczenia ciast) lub wodorotlenek magnezu, poprzez zmianę ph potu hamują rozwój bakterii, nie ingerując w żadne naturalne procesy zachodzące w organizmie. Właśnie na takie rozwiązanie postawiliśmy tworząc nasze dezodoranty.

Nasz nowy produkt w specjalnej ofercie na dobry pachnący początek -20 % tylko na Purite.pl

 

Artur Wesołowski dla Purite

purite1419

Sesja zdjęciowa naszej nowej linii Purite Selected to efekt współpracy z Arturem Wesołowskim,  jednym z najbardziej znanych polskich fotografów modowych. Chcieliśmy pokazać  naturalne piękno kobiecego ciała w konwencji odbiegającej od klasycznych zdjęć „beauty”. Dlatego zdecydowaliśmy się zrezygnować z wszelkich upiększaczy, wprowadzając oszczędność środków i wykorzystując wyłącznie naturalne światło. Taka też jest filozofia Purite. Piękno i siła płynie z wewnątrz. Czytaj dalej Artur Wesołowski dla Purite

Jak dbać o skórę jesienią i zimą?

pielegnacja_jesien_

Niezależnie od tego jaką mamy cerę – suchą, tłustą, ze strefą T, naczynkową czy wrażliwą – jesień i zima nie są naszymi sprzymierzeńcami. Problem przesuszonej skóry dotyka wszystkich. Jak pielęgnować naszą skórę w tym czasie i jakich kosmetyków używać? Zrobiliśmy przegląd najlepszych produktów z naszej oferty na sezon jesień-zimę.  Czytaj dalej Jak dbać o skórę jesienią i zimą?

Kosmetyki naturalne to dla nas za mało

img_8946_v2

Jesteśmy trójką przyjaciół, których połączyło wspólne przekonanie że zmiana codziennych praktyk takich jak choćby odżywianie czy pielęgnacja skóry ma znacznie i wpływa na jakość naszego życia. Wpływa w konsekwencji także na świat, w którym żyjemy i w którym  chcemy żyć w przyszłości. Że ta zmiana jest w gruncie rzeczy prosta i w zasięgu ręki. Że ekologia to nie wymysł trendsetterów, ale konieczność. Cywilizacyjna potrzeba na którą wszyscy powinnyśmy odpowiedzieć. Czytaj dalej Kosmetyki naturalne to dla nas za mało